Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
802 posty 114 komentarzy

Jestem Wolnym Polakiem

Mariusz Olchowik - ultraprawicowy, katolicki liberał, były Prezes Zarządu "Instytutu ks. prał. H. Jankowskiego" http://pl.netlog.com/olchowik http://www.radiownet.pl/republikanie/mariusz-olchowik

Rocznica haniebnego wyroku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

30 lat temu sąd skazał na śmierć płk. Ryszarda Kuklińskiego, który uchronił Polskę od zagłady. Do dziś uchodzi w Polsce za postać kontrowersyjną...

 

23 maja 1984 r. sąd wojskowy skazał zaocznie płk. Ryszarda Kuklińskiego, pracującego do chwili ucieczki z Polski w Sztabie Generalnym WP, na karę śmierci. Wymierzono ją za dezercję i zdradę ojczyzny. Kuklińskiego skazano też na konfiskatę mienia i zdegradowano.

Ryszard Kuklińskibył, najprawdopodobniej od początku lat 70., współpracownikiem amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Jako Jack Strong przekazał Amerykanom ważne dokumenty Układu Warszawskiego i informację o planach wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

W 1990 r. kara śmierci została, na podstawie ustawy o amnestii, zmieniona na 25 lat pozbawienia wolności. W 1995 r. sąd wojskowy uchylił wyrok wydany na Kuklińskiego i przekazał sprawę prokuratorowi wojskowemu do uzupełnienia postępowania przygotowawczego.

W 1997 r. prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie uznając, że płk Kukliński działał w stanie wyższej konieczności, umorzył śledztwow jego sprawie.

Ryszard Kukliński urodził się 13 czerwca 1930 r. w Warszawie. Jego ojciec, robotnik, zginął w niemieckim obozie Sachsenhausen. Podczas niemieckiej okupacji Ryszard Kukliński kolportował ulotki konspiracyjnej organizacji "Miecz i Pług".

W 1947 r. rozpoczął służbę w Wojsku Polskim, wstępując do Oficerskiej Szkoły Piechoty we Wrocławiu. W związku z ujawnieniem jego pracy dla organizacji "Miecz i Pług" został zdegradowany. Wkrótce jednak zaczął awansować, służąc w jednostkach liniowych m.in. jako dowódca batalionu.

W 1963 r. rozpoczął pracę w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Doszedł do stanowiska zastępcy szefa zarządu operacyjnego i szefa oddziału planowania strategiczno-obronnego. Był oceniany jako wybitnie zdolny sztabowiec. Pełnił również faktycznie funkcję sekretarza delegacji polskiej na spotkaniach przedstawicieli państw-członków Układu Warszawskiego.

W 1971 r. podjął z własnej inicjatywy współpracę z amerykańską Centralną Agencją Wywiadowczą (CIA). Było to wynikiem jego przemyśleń po udziale polskiego wojska w brutalnej pacyfikacji w Czechosłowacji i strzelaniu przez wojsko do robotników na Wybrzeżu w 1970 r. Miał pseudonim Jack Strong. Za przekazywane informacje nie brał od Amerykanów wynagrodzenia.

Gen. Wojciech Jaruzelski uznawał go za zdrajcę i dezertera. Kukliński uważał natomiast, że oficer nie ma obowiązku być lojalnym wobec dowódcy, który nie jest lojalny wobec swojej ojczyzny. W wywiadzie dla "Tygodnika Solidarność" z 1994 r. stwierdził, że jego dylemat polegał nie na wyborze: komunizm czy kapitalizm, ale służba narodowi lub czerwonemu imperium.

William Casey, dyrektor CIA, powiedział natomiast po zakończeniu wywiadowczej misji Kuklińskiego, że w ciągu ostatnich 40 lat nikt tak nie zaszkodził komunizmowi jak Kukliński.

Płk Kukliński przekazał Amerykanom informację o planowanym wprowadzeniu stanu wojennego - brał udział w opracowaniu związanych z nim dokumentów. Twierdził, że ostrzeżenie Solidarności mogłoby zostać potraktowane jako prowokacja. A jeśli uwierzono by w informacje o stanie wojennym, mógłby zostać zorganizowany opór społeczeństwa, co doprowadziłoby do wielkiego rozlewu krwi. Brak takiego ostrzeżenia ze strony Amerykanów bądź nacisku z ich strony na władze Polski Ludowej, propaganda PRL uważała za milczącą akceptację Stanów Zjednoczonych dla wprowadzenia stanu wojennego.

W nocy z 7 na 8 listopada 1981 r. płk Kukliński został wraz z żoną i dwoma synami potajemnie wywieziony z Polski. Przyczyną ewakuacji była obawa Kuklińskiego przed dekonspiracją, choć gen. Czesław Kiszczak utrzymywał, że kontrwywiad go nie podejrzewał.

Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych Kukliński został ekspertem Departamentu Obrony i Departamentu Stanu. Otrzymał stopień pułkownika armii amerykańskiej i wysokie odznaczenie CIA. W 1984 r. został skazany przez sąd wojskowy w Warszawie na karę śmierci za dezercję i zdradę oraz pozbawiony majątku i zdegradowany.

W 1986 r. władze PRLujawniły działalność Kuklińskiego na rzecz wywiadu Stanów Zjednoczonych. W rok później udzielił on obszernego wywiadu paryskiej "Kulturze", poświęconego jednak wyłącznie przygotowaniom do wprowadzenia stanu wojennego. Na temat działalności na rzecz wywiadu USA ukazał się w 1992 r. artykuł w "Washington Post". Podano w nim, że płk Kukliński przekazał Amerykanom 35 tys. stron dokumentów.

W 1994 r. zginęli w Stanach Zjednoczonych dwaj synowie Kuklińskiego. Okoliczności ich śmierci nie zostały do dziś wyjaśnione. Pojawiły się opinie, że mogła być to zemsta sowiecka na pułkowniku. W 1994 r. Kuklińskiego przyjął papież Jan Paweł II.

O rehabilitacjępłk Kuklińskiego zabiegali m.in. prof. Zbigniew Brzeziński (nazwał go pierwszym polskim oficerem w NATO), a także grono intelektualistów m.in. Czesław Bielecki, Marek Nowakowski, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jacek Trznadel w specjalnym apelu oraz - w liście do prezydenta Lecha Wałęsy - Zbigniew Herbert. Lech Wałęsa niejednoznacznie oceniał Kuklińskiego.

W 1995 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła wyrok ciążący na Kuklińskim. W tym samym roku podjęto ponownie śledztwo w jego sprawie. Zostało umorzone przez prokuraturę wojskową w 1997 r. Kukliński został uniewinniony.

W tym samym roku "Solidarność" zaapelowała do władz państwowych o jego awans na stopień generała i nadanie mu najwyższego odznaczenia. Według Leszka Millera rehabilitacja Kuklińskiego - do której się przyczynił - była nieoficjalnym amerykańskim warunkiem członkostwa Polski w NATO.

Kukliński odwiedził Polskę w 1998 r. Wygłosił w Sejmie przemówienie do posłów i senatorów. Dostał honorową szablę oficerską od premiera Jerzego Buzka. Otrzymał kilka tytułów honorowych, w tym honorowe obywatelstwo Krakowa i Gdańska, a także tytuł Honorowego Górnika od załogi kopalni "Wujek". W latach 2002-2004 Kukliński przyjeżdżał do Polski. Chciał zamieszkać na stałe w kraju.

Zmarł 11 lutego 2004 r. w Tampie na Florydzie. Ceremonia żałobna odbyła się na amerykańskim cmentarzu narodowym Arlington. Płk Ryszard Kukliński pochowany został w Alei Zasłużonych na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach.

W 2006 r. na Starym Mieście w Warszawie otwarto Izbę Pamięci Pułkownika Kuklińskiego. Inicjatorem jej powstania był Józef Szaniawski, pełnomocnik Ryszarda Kuklińskiego.

Na początku lutego br. miała miejsce uroczysta premiera szpiegowskiego thrillera poświęconego Kuklińskiemu pt. "Jack Strong" w reż. Władysława Pasikowskiego. W główną postać wcielił się Marcin Dorociński, w obsadzie znaleźli się też m.in. Maja Ostaszewska i Patrick Wilson.

„Nie jest już dzisiaj tajemnicą, że rehabilitacja pułkownika Ryszarda Kuklińskiego była jednym z nieformalnych warunków przyjęcia Polski do NATO. Amerykanie nie mogli bowiem zrozumieć, jak człowiek, który tak bardzo zaszkodził sowieckiemu imperium zła i przyczynił się do uratowania pokoju na świecie może być nadal uważany w niepodległej Polsce za zdrajcę” - pisze o płk. Kuklińskim Jerzy Bukowski.

Niestety jednak ostatnie miesiące pokazały, że pozytywna ocena dla misji płk. Kuklińskiego nie jest w Polsce powszechna. Wielokrotnie w ostatnim czasie lansowani w mediach głównego nurtu żołnierze WSI oskarżali Kuklińskiego o zdradę Polski. Jak widać, w polskiej rzeczywistości perspektywa zachodnia nie jest dominująca...

TK,PAP
[Fot. Youtube.pl]

KOMENTARZE

  • od niczego nas nie uchronił
    wskazał wojskowe cele na terenie Polski i układu dla amerykańskich bomb atomowych.
  • ?
    Jak to jest że człowiek sprzedający tajemnice państwową jak by nie było obcym służbom wywiadowczym staje się na przymus bohaterem?
  • @Stara Baba 15:47:18
    A jak to się dzieje, że ludzie pomagający okupantowi niewolić własny naród zostają "człowiekami honoru"?
    pozdrawiam
  • @ratus 16:28:23
    Demagogia. W czasie bezsilności na zmianę wydarzeń jakie naszły bezpośrednio po wojnie każda inicjatywa przejęcia władzy, nawet tej najmniejszej, przez Polaków była przejawem oporu w celu niepodporządkowania się ideologii okupanta. Niech teraz wyobrazi sobie
    Pan sytuacje gdy w PZPR lub sołtysami na wsi czy tez burmistrzami miast byli sami Rosjanie lub Żydzi. Prawdopodobnie państwa by już nie było. Proszę także pamiętać że w milicji, wojsku, SB, WSW, władzach miejskich i wiejskich nie było Rosjan lub Izraelitów czy też Amerykanów lecz sami Polacy. To było nasze państwo, państwo Polaków.
    Czy byliśmy suwerenni?
    A czy w narzuconej siłowo sytuacji mogliśmy być? "Swinie" są wszędzie ale to właśnie dawni PRL-owscy ludzie z czołówki walczyli jak tylko potrafili aby ZSRR nie oddały naszych ziem odzyskanych Niemcom.
    To właśnie oni, ci na których tak łatwo się pluje w na ten czas bardzo niebezpiecznych polskich realiach podjęli próbę zbudowania własnej broni atomowej w celu odizolowania się od wpływów ZSRR i przejścia na statut podobny do francuskiego.
    Dużo można o tamtych czasach mówić, jednak zdecydowana większość Polaków PRLu miała więcej patriotyzmu w swoich poczynaniach niż współcześni plujący patriotycznymi sloganami rodacy. Należy także pamiętać że nie tylko Rosja używa propagandy. Używają ją wszystkie mocarstwa.
  • @Stara Baba 17:40:20
    "jednak zdecydowana większość Polaków PRLu miała więcej patriotyzmu w swoich poczynaniach niż współcześni plujący patriotycznymi sloganami rodacy."

    Jasne.
    KC PZPR bardzo patriotycznie kazał strzelać do rodaków, a zwykli ludzie pisali bardzo patriotyczne donosy na sąsiadów. Duża część bardzo chętnie chodziła na różne patriotyczne pochody i akademie ku czci Lenina.
    pozdrawiam
  • @ratus 18:40:19
    ....a dla Pana kilku ludzi z KC PZPR którzy kazali strzelać do rodaków to polska PRL-owska większość? Dzisiaj jest "wolna Polska" wiec niech pan pójdzie do głównego sztabu Policji i powie tam co oficerowie maja robić.
    Zobaczymy ile "butów" pana pogoni.
    Gdyby tamte wydarzenia przenieść na dzisiejsze czasy było by więcej
    ofiar a do pacyfikacji zawołano by "bratnia policje" z innego kraju.
    Co do pochodów, np 1 Maja zawsze chodziłem. Byla to najlepsza okazja aby z kumplami w spokoju napić się piwa. Wszędzie kolorowo, wiosna,
    ludzie mili, aż chciało się żyć. Polityka? Każdy miał ją gdzieś!
  • @moher 19:28:58
    Hahahaaaa.... No widzi Pan jak to łatwo oceniać. Gdyby każdy się przejmował o czym z podium ktoś ględzi, człowiek dawno by zwariował.
    Co więcej, w naszej gminie (lata siedemdziesiąte) było więcej prywatnych biznesów po małe zakłady włącznie (do 10 pracowników) niż w dużym mieście wojewódzkim których było 49. To my tak naprawdę walczyliśmy z ideologia komuny a nie popularne krzykacze. Duzo o tym rozmawiać. Mam nadzieje ze w końcu ktoś napisze o tym książkę poparta prawdziwymi faktami a nie jednych lub drugich propaganda. Krzykacze właśnie Polskę dzisiaj sprzedają, my Polskę jak umieliśmy staraliśmy się budować mimo wrogiej ideologii ze wschodu która jednak powstała na zachodzie (Karl Marks i inni).
  • @Stara Baba 18:56:06
    A to trzeba było z siebie pajaca robić, żeby piwa się napić?
    pozdrawiam
  • @ratus 19:52:02
    Powiedz to człowieku swoim rodzicom. Oni także chodzili. Tylko uważaj bo od ojca możesz w ryj dostać!
  • @Stara Baba 19:55:32
    Nie chodzili.
    Od ojca mógłbym oberwać, gdybym go o to posądził.
    pozdrawiam
  • @moher 19:57:10
    Wybielać komunę?
    Nikt nie wybiela. Rzeczywistość w Polsce jest taka ze przy dzisiejszej sytuacji gdzie nawet "niemiecki" Onet wstawia post o tym iż 3/4 Polaków
    są w finansowej "czarnej d..." czasy późniejszej polskiej "komuny" wydaja się przy dzisiejszych rajem. Należy czytać i słuchać co myślą inni zwykli ludzie a wtedy można wszystko prawidłowo ocenić.
  • @Stara Baba 20:16:06
    Takie bajki to możesz opowiadać tym, których za komuny jeszcze na świecie nie było.
    pozdrawiam
  • @moher & @ratus 20:14:50
    Po waszych wpisach widać iż albo kłamiecie albo żyliście w mniejszej dziurze niż ja. Jeżeli pracowaliście w państwowym zakładzie pracy mieliście
    obowiązek wstawienia się na pochodzie pod groźba utraty w najlepszym wypadku premii. Można także było zostać w pracy jeżeli na to pozwolono. Ci którzy działali w prywatnym sektorze tym bardziej byli narażeni na polityczne prześladowanie władzy lub co gorsze, częstsze wizyty w większości nielubianych ORMO-wcow którzy znając teren wiedzieli jak "przypiec". Ci którzy rozumieją dlaczego większość z nich wstępowała do ORMO wiedza o co chodzi.
    Co więcej, większość ludzi w Polsce nie zdaje sobie sprawy ze Solidarność 1980~81 była związkiem socjalistycznym i poprzez postulaty walczyła o prawa socjalistyczne. Chichotem losu nazwać można walkę socjalistycznych związków z socjalizmem polskim. No ale ludziom wszystko można wmówić, nawet zło 1 Maja które jest świętem wszystkich ludzi pracy na cześć zabitych robotników w USA.
  • @Stara Baba 20:34:16
    Widzisz; moja rodzina była wręcz niemile widziana na takich imprezach jako "podejrzany politycznie element wrogi klasowo".
    pozdrawiam
  • @Stara Baba 20:34:16
    //Jeżeli pracowaliście w państwowym zakładzie pracy mieliście
    obowiązek wstawienia się na pochodzie pod groźba utraty w najlepszym wypadku premii. //

    Guzik prawda. Mnie zawsze straszyli, że odbiorą i... nawet głupiej premii nigdy nie zabrali.
    Nie na próżno ruskie twierdzili, że polscy komuniści są jak rzodkiewki, tylko z wierzchu czerwoni :)
  • @Astra 21:02:07
    Możliwe ze były mniej restrykcyjne zakłady. Potwierdza Pani fakt ze tamte czasy nie były takie "straszne" jak to chcą niektórzy przedstawić. "Polski komunizm" tym się wyróżniał od innych ze to od ludzi na stanowiskach zależało jak uciążliwy był dla innych. Gdy człowiek bez względu na politykę był podły, podła była jego polityka. Gdy był uczciwy cały teren w jego zasięgu wpływu był miejscem lepszym dla zwykłych ludzi. Identyczne procesy zachodzą dzisiaj.

    Dobrze ze napisała pani ostatnie zdanie. Także uważam ze Polaków komunistów było niewielu, jeżeli już, bardziej dzierżyli swoje prywatne interesy niż socjalizm. Dla tego na zarzut kolaboracji Polaków z władzą wcześniej odpisałem ze na wszystkich stanowiskach w zdecydowanej większości pracowali Polacy (w milicji, wojsku, SB, WSW, władzach miejskich i wiejskich) a nie Rosjanie lub Żydzi i dla tego jesteśmy jeszcze Polską.
    (Jak tam z faktami? Czy już znalazła Pani dane jaki procent księży do roku 1989 został zamordowany przez powojenną polską komunę?)
  • @Stara Baba 21:23:50
    Moja wypowedź we wpisie dotyczyła księży wymordowanych w czasie II W Św:

    //Statystyka

    Na ok. 10 tys. księży diecezjalnych (stan w 1939 r.) naziści zamordowali ok. 2 tys. księży, czyli ok. 20 proc. Były takie diecezje, jak np. Włocławek, Gniezno czy Chełmno, gdzie prawie co drugi ksiądz został zamordowany. Spośród ok. 8 tys. zakonników (stan w 1939 r.), 370 zostało zamordowanych; zaś z ok. 17 tys. sióstr zakonnych naziści zamordowali ok. 280 sióstr. Do tego trzeba dodać, iż podczas II wojny światowej ok. 4 tys. księży i zakonników oraz 1100 sióstr zakonnych było uwięzionych w niemieckich obozach, ci zaś, którzy zostali na wolności byli również represjonowani.//
    http://www.przewodnik-http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/temat_numeru/ksieza_dla_zydow_wyniki_badan.html

    Takie są fakty i nic nie da głupie i złośliwe dyskutowanie na ten temat.
    W okresie po 1989r dane są jakie są. Nikomu specjalnie nie zależy na policzeniu ofiar wśród księży, dlaczego? Bo to towarzystwo z tamtych lat uwłaszczyło się, przejmując majątek pańtwa i dzisiaj rządzą, bez mała tak jak kiedyś.
    Szydzenie z ofiar jest więc nie na miejscu drogi Panie

    //Badania dotyczące komunizmu można było rozpocząć dopiero po 1989 roku. Pracując na UKSW, zrobiłem kwerendę dotyczącą zagadnienia. Najpierw na podstawie informacji prasowych z procesów przeciwko księżom i zakonnicom, począwszy od połowy lat czterdziestych do końca osiemdziesiątych. Wstępna lista pokazała, że represjami objętych zostało około tysiąca księży oraz 1400 sióstr – mówi redaktor całości książki, ks. prof. Jerzy Myszor. – Chcieliśmy nie tylko tych ludzi policzyć, ale również opisać tych, którzy zdali egzamin z człowieczeństwa. Nie pominęliśmy jednak i tych niewielu, którzy się załamali podczas śledztwa. Mają bowiem wspólny mianownik z pozostałymi: byli również represjonowani. //
    http://www.przewodnik-http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/wiara_i_kosciol/egzamin_z_czlowieczenstwa.htmlp
  • @Astra 22:33:02
    "Straty księży podczas ostatniej wojny to 25% wymordowanych, a czasie komunizmu? chyba nie trzeba nic udowadniać, fakty mówią za siebie..."

    To są Pani pisane słowa. Zadałem wiec pytanie, jaki procent księży w czasie polskiego komunizmu wymordowali polscy komuniści?
    Odpisała Pani mi ze:
    -"Takie są fakty i nic nie da głupie i złośliwe dyskutowanie na ten temat."-
    Czy ja zadałem głupie pytanie czy może tylko nie zna pani faktów a powtarza co usłyszała? Co do wojny nikt nie ma wątpliwości. Liczba ze strony tylko banderowskich oprawców nie licząc Niemców i sowietów całkowicie by wystarczyła. Pani jednak wyraźnie sugeruje ze zabijano rzesze księży także po wojnie. Tak jakoś się składa ze znam lub znalem kilku bardzo wysoko postawionych w hierarchii księży i bardzo ten temat mnie zainteresował. Ich zainteresował by także, przecież to o księżach mowa.
  • @Stara Baba 22:55:06
    //Co do wojny nikt nie ma wątpliwości. Liczba ze strony tylko banderowskich oprawców nie licząc Niemców i sowietów całkowicie by wystarczyła. Pani jednak wyraźnie sugeruje ze zabijano rzesze księży także po wojnie//

    Ze strony banderowców by wystarczyła? I Pan twierdzi, że nie szydzi?
    Nie Panu decydować, jaka liczba by wystarczyła.
    Resztę danych proszę sobie poszukać samemu.
    Umniejszanie zbrodni komuchów na kapłanach nic nie da..
    Są dane w internecie, proszę sobie samemu poszukać.
  • @Astra 23:07:28
    No widzi Pani? Przycisnąć troszkę więcej a propaganda wychodzi.
    Po co to brnąc w niesprawdzone wieści?
    Nie mówię ze pisze to Pani specjalnie jednak dezinformacja czyha na Polaków tak ze wschodu jak i z zachodu. Świadomy Polak wiedzieć o tym powinien i zawsze pytać o fakty a nie uparcie wierzyć we wszystko.

    (ps: nie, nie szydzę to Pani brzmienie moich słów przekręca)
  • @Stara Baba 23:26:10
    //No widzi Pani? Przycisnąć troszkę więcej a propaganda wychodzi.
    Po co to brnąc w niesprawdzone wieści?//

    Teraz to mnie Pan wkurzył! Kogo Pan chce przycisnąć, jakiś stary nawyk? z dawnych czasów? Propaganda? że księży komuna prześladowała?
    Skończyłam rozmowę!
  • @Astra 23:29:53
    Aaaaaaa, to teraz tylko prześladowała ale nie zabijała. To co innego.
    Mnie jeden wredny ORMO-wiec przez dziesięć lat krew psuł. Na posterunek kilkanaście razy musiałem się stawiać i pisać wyjaśnienia. Myśli Pani ze "komunista"? Nie, robił to bo był zwykłe bydle i łajdak!
  • @Stara Baba 23:37:14
    //Esbecy z Grupy "D" mają się świetnie

    Esbecy z Grupy "D" Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, mają wiele na sumieniu. Jej członkowie m.in. zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę, terroryzowali księży.

    Zdaniem historyków IPN to właśnie 70 członków Grupy "D" odpowiada za największe akty terroru wobec Kościoła. Działalność tej grupy od dwóch lat bada zespół prokuratorski Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Warszawie.

    Grupę "D" powołał w ramach departamentu IV MSW 19 listopada 1973 roku minister Stanisław Kowalczyk. Cztery lata później została przekształcona w osobny wydział VI. Wtedy też nasiliła się działalność grupy. Już w roku 1980 działalność była prowadzona poza Warszawą - Częstochowie, Katowicach, Lesznie, Opolu, Ostrołęce, Przemyślu, Płocku, Rzeszowie, Wałbrzychu oraz w Krakowie.

    Z zachowanych dokumentów wynika, że w 1983 r. Sekcja VI Wydziału IV w Katowicach liczyła 6 osób. Kierownikiem był Tadeusz Chmielewski. Osobami kierującymi i koordynującymi działania dezintegracyjne na terenie województwa katowickiego byli: Jerzy Birnbach - były naczelnik Wydziału IV w latach 1977-1983; Kazimierz Goraj - zastępca naczelnika Wydziału IV oraz Edmund Perek - zastępca Naczelnika Wydziału IV.

    Birnbach jest włascicielem firmy ochroniarskiej, Goraj - emerytem MSWiA, Perek - nie żyje. Dwaj pierwsi uparcie milczą na temat działań grupy "D" na Śląsku i nie tylko. Patologicznie nienawidzący księży Edmund Perek juz nic nie powie, a wiedział dużo.

    Na początku kwietnia 1980 r. na bazie Sekcji VI powstała nieformalna grupa specjalna pod dowództwem Edmunda Perka, która przeznaczona była do prowadzenia działań dezintegracyjnych i specjalnych ukierunkowanych przeciwko klerowi rzymskokatolickiemu i katolickiej opozycji na terenie województwa katowickiego.

    Od 1980 roku w skład nieformalnej grupy specjalnej E. Perka weszli m.in. następujący pracownicy Służby Bezpieczeństwa:

    • Jerzy Bojkowski w Służbie Bezpieczeństwa pracował od 1978 r. Od marca 1980 r. w Sekcji VI zajmował się prowadzeniem działań dezintegracyjnych w stosunku do kleru rzymskokatolickiego. Od tego roku wchodził w skład 3-osobowej grupy specjalnej podległej tylko E. Perkowi. W 1982 r. wszedł w skład zespołu analitycznego mającego koordynować zadania operacyjne pionu SB w zakresie rozpracowywania i likwidacji ugrupowań "antysocjalistycznych". 6 kwietnia 1985 r. poniósł śmierć w wyniku postrzelenia się z pistoletu maszynowego będącego na jego stanie.

    • Ryszard Suchojad od 1976 r. pracował w Wydziale "W" (kontrola korespondencji) jako kontroler do zadań specjalnych. Po wejściu w skład grupy Wydziału IV jego głównym zadaniem jest przeglądanie korespondencji osób wskazanych przez E. Perka. Zajmował się także powielaniem ulotek i innych dokumentów dotyczących kleru rzymskokatolickiego oraz wysyłaniem ich bez pośrednictwa poczty.

    • Adam Cichopek prowadził działania o charakterze specjalnym, w których osobiście brał czynny udział. Od 1 grudnia 1981 r. awansowany na stanowisko kierownika Sekcji VI Wydziału IV. W okresie gdy był kierownikiem Sekcji VI przyczynił się do usunięcia od pełnienia obowiązków diecezjalnego duszpasterza akademickiego.

    • Stanisław Skręt od 1 lutego 1982 r. przeniesiony został z plutonu specjalnego ZOMO do Wydziału IV KW MO w Katowicach celem wzmocnienia grupy specjalnej. Od połowy 1982 r. pracował na stanowisku młodszego inspektora tego wydziału. Brał czynny udział w działaniach o charakterze specjalnym. W 1982 r. został wyróżniony przez Naczelnika Wydziału IV za uzyskanie wybitnych osiągnięć w działaniach specjalnych podejmowanych przez Grupę Operacyjno-Interwencyjną w Dąbrowie Górniczej.

    • Jędrzej Przybylik w okresie od 1 do 15 sierpnia 1979 r. brał czynny udział w działaniach operacyjnych związanych z pielgrzymką warszawską, za co - na wniosek dyrektora Departamentu IV MSW K. Straszewskiego - został nagrodzony przez Wiceministra Spraw Wewnętrznych. Od chwili utworzenia grupy specjalnej był jedną z bardziej zaufanych osób E. Perka, wykonując zadania o charakterze specjalnym zakonspirowane nawet przed innymi członkami grupy. Równocześnie aktywnie uczestniczył w działaniach Batalionu Operacyjno-Interwencyjnego. W uznaniu zasług w realizacji zadań od 1 grudnia 1983 r. mianowany został kierownikiem Sekcji V Wydziału IV.

    • Leszek Hyla - absolwent WSO MSW w Legionowie od 1 kwietnia 1981 r. pracował na stanowisku starszego inspektora Sekcji V Wydziału III. W tym samym roku wszedł w skład grupy specjalnej dowodzonej przez E. Perka. Był wielokrotnie wyróżniany za zaangażowanie i rzetelną realizację zadań specjalnych. Swoimi działaniami doprowadził do neutralizacji działalności prowadzonej przez figurantów spraw operacyjnych.

    • Edward Zegarowicz od 1981 do 1984 r. pracował w Wydziale V, a od 1984 r. do 1987 r. w Wydziale II. Mimo tego został włączony do grupy specjalnej E. Perka. Za aktywne uczestniczenie w działaniach o charakterze specjalnym na wniosek E. Perka otrzymał talon na samochód osobowy marki FIAT 126p. W czerwcu 1983 r. uczestniczył w pobiciu działaczy "Solidarności", zatrzymanych w czasie wizyty Papieża na Górze św. Anny. Był jednym z prowodyrów incydentu przed kościołem św. Piotra i Pawła w Gliwicach w 1984 r., w trakcie którego pobito kilka osób.

    • Marek Leśniak jako pracownik Wydziału III w 1981 r. wszedł w skład grupy specjalnej. Wykazywał się zaangażowaniem w prowadzonych bezpośrednich działaniach specjalnych na terenie województwa katowickiego. Wyróżniony za szczególne osiągnięcia przy realizacji nałożonych zadań związanych z zabezpieczeniem pobytu Jana Pawła II w Krakowie w 1987 r. W grupie specjalnej pełnił rolę kierowcy.

    • Leszek Siekański od 1 grudnia 1978 r. był pracownikiem grupy operacyjnej Wydziału IV w Tychach. W latach 1981-1983 pracownikiem Sekcji V Wydziału, a następnie Sekcji VI. Aktywnie działał w grupie dowodzonej przez E. Perka wykazując wiele inwencji i własnej inicjatywy. Fachowiec. Jest szefem straży miejskiej w Mysłowicach ! http://www.bip.myslowice.pl/index.php?idm=46

    • Jerzy Paliwoda od 7 grudnia 1978 r. pracował jako inspektor grupy operacyjnej Wydziału IV w Bytomiu, a następnie w Sekcji VI Wydziału IV KW MO w Katowicach, zabezpieczając operacyjnie rozpracowanie duszpasterstwa akademickiego. Wielokrotnie wyróżniany za osiągane wyniki w pracy, w której wykazał się "bezwzględną ideowością i zaangażowaniem przy realizacji zleconych zadań". Od 16 sierpnia 1983 r. został kierownikiem Sekcji III Wydziału III-1, w której nadal był odpowiedzialny za organizację pracy operacyjnej wobec duszpasterstwa akademickiego.

    Ponadto w skład nieformalnej grupy specjalnej od 1980 r. wchodzili: Andrzej Nowak, Marek Senderowicz, Marek Bielec, Jerzy Zemełka. //
  • ?
    Najwięcej na PRL najeżdżają ci którzy za "komuny" ciężko się
    nie napracowali. A Pan pewnie z tych którzy za darmo M3 dostali, jednak
    się znudziło i do Kanady jako prześladowany politycznie wyjechał!
  • @moher 23:52:25
    Czy pan uważa ze takiej samej władzy dzisiejsi funkcjonariusze nie maja?
    Maja i to na całym świecie i we wszystkich systemach, nie tylko socjalizmie. Zawsze jest margines który powierzona im władze nadużywa. Jest to bezprawie które także i ten opisany ormowiec stosował.
  • @moher 00:01:20
    ... i pewnie oddawał Pan tak jak ja prawie 70% z prywatnego biznesu dla państwa? :-)
  • @Astra 23:49:29
    A ten wpis to z jakiej okazji?
  • @Stara Baba 00:09:28
    1 maja ..
  • @moher 00:39:19
    :))))
    A jak się toto śpieszyło, żeby flagi zdążyć pozdejmować przed 3 Maja...
    Pozdrawiam
    SZCZĘŚĆ BOŻE !
  • @moher 00:29:38 ?????
    Jakim faktom zaprzeczam? Co do Niemiec i zarobków ja szwabów nie lubię i w tamta stronę chociażby za darmo domy dawali nie spojrzę. Gdyby nam Ameryka pomogła także byśmy mocno stali. Ale cóż 1000 rowerów dostaliśmy w prezencie. Kto chciał uczciwie i ciężko pracować mógł sobie na więcej pozwolić. Mógł tez kraść jak teraz. Mógł sobie wziąć nawet pożyczkę od państwa 1.8 ~2 % na budowę domu. Ooooo, zapomniałem, to tylko komuniści mogli!
  • @moher 04:00:52
    Zaraz bedzie boksowal Polak to szybko odpisze. To prawda ze Amerykanie chcieli nam troche pomoc. Wyslali nawet pieniadze lecz ruskie podwedzili.
    To sa fakty, tylko ze dzieki komu ruskie mogli z nami robic co chca?

    Co do postrzegania zycia w PRL roznimy sie calkowicie. W moim regionie ludzie przez glownie ciezka prace, bogacili sie, budowali domy i rozwijali swoje horyzonty. Spiewki o zlym PRL ktory ludzi "dusil" moze Pan opowiadac leniom ale nie ludziom ktorzy ciezko na swoje dobro i wlasnosc pracowala. To sa fakty. Nie mowie ze wszyscy oprocz pracy mnieli szczescie lecz kto ciezko pracowal ten mial. Dobranoc

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej